„ZŁA CHEMIA” i „SZARLATAŃSKA MEDYCYNA NATURALNA”

Czy na pewno warto tkwić w skrajnościach i przekonaniach które nie widzą medycyny jako całości?

Ten wpis jest o medykamentach i o szkodliwym podziale świata medycyny na „konwencjonalną” i „naturalną/alternatywną”.

Wprowadzenie

Medycyna to nauka empiryczna (oparta na doświadczeniu) obejmująca całość wiedzy o zdrowiu i chorobach, profilaktyce zdrowia (zapobieganiu chorobom) oraz ich leczeniu.

 Medycyna zdecydowanie jest kompletna, gdy jej składowe są całością i jej sens istnienia wzrasta, gdy  nie bierze się pod uwagę tylko kawałka wiedzy, a całość dostępnych informacji.

Medykamenty to substancje wykorzystywane w medycynie do leczenia.

Medykamenty zawierają swój skład chemiczny, czyli pierwiastki/związki/substancje, które mają na nas wpływać w określony sposób.

To ich istota. Sens, idea, cel bycia „medykamentem”.
Realizowanie potrzeb zdrowotnych.

Zatem aby coś mogło być uznane za medykament – musi istnieć problem dotyczący zdrowia, który przy wsparciu danego medykamentu ma szansę zostać rozwiązany/naprawiony, złagodzony lub któremu można zapobiec poprzez jego stosowanie.

Może być tym medykamentem wszystko – i cokolwiek by to nie było – będzie miało swój skład chemiczny.

Aby medykament mógł być lekiem – musi przejść szereg badań klinicznych potwierdzających jego skuteczność, przy wyeliminowaniu efektu placebo. To jest jedyny aspekt różniący lek od suplementu i od innych medykamentów – skuteczność potwierdzona badaniami klinicznymi i przebyty proces zakończony jego rejestracją.
Nie ma znaczenia, czy lek jest ziołem, substancją pozyskaną z wydzielany skóry jakiegoś bytu, czy jest stworzony przez człowieka.

Jeśli założymy, że “naturalne” medykamenty to tylko to, co nie jest poddane obróbce człowieka (np. chemicznej syntezie), to musimy wiedzieć, że mieszając dwa zioła ze sobą – poddajemy je również m.in. syntezie chemicznej.

Dodatkowo – potocznie używane określenie „chemia” na leki z medycyny konwencjonalnej ma się nijak do tego, co faktycznie jest szkodliwe, a co nie jest.

Przykładowo – istnieją substancje/związki pochodzenia zarówno „naturalnego” (w rozumieniu: nieprzetworzone przez człowieka), jak i substancje/związki przetworzone przez człowieka, które mogą nas zabić, gdy mamy kontakt nawet z niewielkimi ich ilościami i to niemal natychmiast.
Są i takie, których można przyjąć wiele i żyć.

Rozwinięcie

„Chemia” jest we wszystkim, bo jeśli rozumiemy przez nią substancje chemiczne, to są one zarówno w roślinach, zwierzętach, powietrzu, wodzie, glebie – we wszystkim nawet wówczas, gdy zupełnie pominiemy człowieka i jego aktywność.
Także np. w pokrzywie, wrotyczu, nawłoci, czy kurkumie jest „chemia” i to m.in. ta właśnie „chemia” w postaci określonych związków/pierwiastków sprawia, że one na nas działają.

Medykamenty zawierają także czasem w składzie byty biologiczne – jak np. popularne we wsparciu jelit probiotyki, czy prebiotyki, które zawierają różne szczepy bakterii.

Słychać też głosy mówiące o tym, że np. zioła po prostu są naturalne, a „leki” nie.

Z tym także się nie zgadzam.
Człowiek też jest częścią natury i wszystko co tworzy – tworzy również ze składników wziętych z natury, czy też z naturalnie (skoro są) występujących zjawisk, pierwiastków i możliwości.
To co tworzy człowiek – też złożone jest wyłącznie z kosmicznych pierwiastków i z kosmicznej materii.

Tak jak mrówki produkują mrówczany (sole i estry kwasu mrówkowego), niektóre grzyby produkują/zawierają psylocybinę, niektóre zwierzęta tworzą skomplikowane budowle – tak i człowiek produkuje różne pierwiastki/substancje/związki chemiczne przy czym każdy z bytów robi to za pomocą narzędzi i mechanizmów jakie udało mu się rozwinąć.
To jest naturalne.

Patrząc z tej perspektywy – każda wyprodukowana przez człowieka rzecz – jest częścią natury, bo człowiek nią jest i elementy jakich użył też są z materii i energii kosmosu!

Fakt, że wiele rzeczy produkowanych przez człowieka jest niepotrzebnych (tylko reklamowane są jako potrzebne i przyjęte nawykowo jako takie przez ludzi), a w skutek masowej produkcji, przetwarzania, transportu i mas odpadów – są niestety wręcz szkodliwe dla środowiska.

Jednak NIE wrzucałabym do zbioru produktów niepotrzebnych wynalazków medycyny!
Nie wrzucałabym także z założenia do zbioru treści szkodliwych treści leczniczych pochodzących z medycyny alternatywnej!

Raczej do tych grup warto wrzucić pierdoły, które z założenia są śmieciami, które są w zasadzie po nic, nie ratują nam zdrowia i życia, nie są przydatne, a są produkowane na masową skalę.
Sporo tego w obrębie kosmetyków, rzeczy do „dekoracji”, widać problem w nadmiernej produkcji ciuchów i innych działaniach i nawykach człowieka.
Problem jest także w nawyku brania zbyt wielu medykamentów różnego typu zamiast likwidowania przyczyn chorób, ale jest to problem behawioralny, a nie problem sensu istnienia tworzonych przez człowieka fizycznie-chemicznie-biologicznie medykamentów.

Nie jest dobrym pomysłem stosowanie „tabletek na wszystko” zamiast edukacji i uczenia się jak działa nasz organizm, szukania i znajdowania przyczyn i zapobiegania ich występowaniu i jak postępować z umysłem i ciałem.
Nauka o nas i wiedza  w tym zakresie wchodzi w profilaktykę zdrowia, która jest trwałym dobrem. Zapobieganie – to fundamenty.
Ale jak wiemy – bywa czasem, że coś się jednak dzieje w obecnym świecie energii i materii takiego, że wymaga naprawienia – i wtedy warto korzystać z dostępnych w świecie możliwości.

Wszystko to, co pomaga w zdrowiu – jak najbardziej jest korzystne.
Nazywanie wynalazków medycyny „konwencjonalnej” „chemią” – jest skutkiem błędu poznawczego.
„Chemią” jest wszystko, bo w Kosmosie wszystko jest  nią powiązane lub się po prostu z niej składa!

Nie zatem w samej „chemii” jest problem ale w jej niewłaściwym stosowaniu.
Nadmiarze lub niedoborze albo niewłaściwej formie przyjmowania/stosowania.


Nadmiar lub niedobór „czegoś”– to inaczej przesadzanie z tym czymś lub z brakiem czegoś. Przesadzanie nie jest dobre z niczym.
W samym słowie przesada kryje się już komunikat, że czegoś jest za wiele lub za mało.
Przesadziliśmy = przegięliśmy.
Można przegiąć pijąc codziennie wodę z kurkumą i imbirem, bo jak organizm się nasyci – potrzebuje przerwy. Gdy jej nie ma – zaczyna się przesycenie.

Pomimo, że niektóre środki wspomagające można stosować długo, dobrą zasadą jest robienie przerw.
Są one przydatne także z powodu tendencji organizmu do reakcji alergicznych, które nieraz powstają czasem właśnie wskutek przesycenia czymś.

Tu istotną kwestią jest jednostkowość. Jednak osoba może bezkarnie wkładać w swoją dietę dany produkt i nie będzie jej szkodził, inny organizm podziękuje za dany produkt po czasie A, a jeszcze inny po czasie B.
Przy czym znów: jeden organizm przyjmie ten produkt spowrotem po czasie C, a jeszcze inny organizm nie zechce już danego produktu nigdy i będzie reagował reakcjami alergicznymi już zawsze.

Jeśli przesadzamy z braniem jakiegoś związku – może nam zaszkodzić, niezależnie od tego, czy jest to przetworzone/syntetyzowane przez człowieka, czy zerwane bezpośrednio z krzaka.

Oba sztucznie podzielone typy medycyny (konwencjonalna i alternatywna) są nieco wybrakowane i powinny uczyć się od siebie nawzajem.
Konwencjonalność warto uzupełnić o podejście holistyczne (m.in. energia, materia, emocje, uczucia, przekonania, relacje istniejące w organizmie i w otoczeniu), a „naturalność” warto uzupełnić o wiedzę że naturalny jest także człowiek i jego aktywność w świecie.
Warto też pozbyć się szkodliwych założeń, że formy farmakologiczne tworzą tylko i wyłącznie spisek i chęć zarabiania kosztem naszego zdrowia i życia, bo to nieprawda, choćby z tego względu, że wiele leków jest z powodzeniem stosowanych i na prawdę pomocnych ludziom w temacie „zdrowie”.

Oczywiście, w wielu sytuacjach (nie zawsze) warto korzystać z tego, co jest jak najmniej przetworzone przez człowieka, jak najmniej powoduje przy tym przetworzeniu zużycia środowiska i zanieczyszczeń, jednak warto spokojnie korzystać z leków (jeśli się to robi trafnie i mądrze) bez obawy, że zaszkodzą, a w wielu sytuacjach z całą pewnością mogą pomóc.
Tak samo bez obaw można korzystać ze wspomagania alternatywnego: np. akupunktury, akupresury i zdobywania wiedzy w zakresie uważności na organizm i reagowania na impulsy przez niego wysyłane, samoregulacji i samokontroli, co jest podstawą dla zdrowia, a o czym medycyna „konwencjonalna” zdaje się ciągle zapominać i pomijać to w zaleceniach i edukacji profilaktycznej.

Czasem to, czy nasze leczenie będzie zakończone sukcesem jest kwestią podejścia i wyczucia, bo jeśli ktoś np.: jest przekonany, że dany lek go zabija i zabije – ma szansę, że skutek pozytywny zażywania leku będzie w jego przypadku mniej widoczny, niż u tych, którzy tak nie myślą i są nastawieni pozytywnie.
Może tak być, że stosowanie leku odniesie skutek uboczny u osoby przekonanej o jego złym wpływie – silna wiara/przekonanie mogą sprawić, ze organizm zareaguje zgodnie z zapisanym schematem.
Przekonania, opinie i wiara w nie są bardzo mocnymi elementami tworzącymi rzeczywistość i o tym koniecznie należy pamiętać – także w medycynie.

W skrajnym przypadku ktoś kto jest mocno przekonany o swojej nadciągającej szybko śmierci i o niej rozmyśla i tworzy takie wizje – faktycznie umrze…
Warto pilnować myśli, przekonań i nastawienia. To także element leczniczy.

Myśli – jak wiadomo są też energią, a przekonania wyrażane są przecież w myślach (w formie myśli).

Jednak nie da się ukryć, że często dana substancja po prostu ma dane działanie, niezależnie od tego, czy nasza wola jest taka, czy inna…

Niektórych reakcji fizyczno-chemiczno-biologiczno-energetycznych nie oszukamy nawet silnym przekonaniem.
Jeśli ktoś będzie silnie przekonany, że odrośnie mu obcięta ręka – może niestety boleśnie się przekonać, że jednak czasem wiara i przekonanie to za mało, by rzeczywistość była zgodna z przedmiotem danego przekonania lub wiary.


W kontekście marketingu i „etyki” z nim związanych – w obu grupach (alternatywnej i konwencjonalnej) widać te same problemy manipulacyjne.

Nieetycznym działaniem jest pozyskiwanie związków ze zwierząt kosztem ich życia i ryzyka wyginięcia, lub pozyskiwanie związków z m.in. roślin, grzybów, minerałów w sposób pozbawiony zrównoważenia.

W przypadku nieetycznego i szkodliwego dla środowiska pozyskiwania składowych do medykamentów – znacznie korzystniejsze może okazać się syntezowanie ich przez człowieka w sposób „sztuczny”, niż pobieranie ich z przyrody jej kosztem.

Brak etyki związany jest także z czysto finansowym podejściem do aktywności, jakich się ludzie podejmują.

„Lek na wszystko”, „panaceum” ! – krzyczą reklamy.

„Wszystko” jest pojęciem tak wielkim, że naprawdę nie ma opcji, by „coś” łykanego, przyjmowanego jako „lek” było panaceum na wszystko.

Nieetyczne są reklamy, które pokazują przykładowo jak złagodzić ból, przy jednoczesnym ewidentnym zaniedbywaniu i ignorowaniu przyczyny tego bólu – np.
reklama z noszeniem szpilek à przetarcia i obrzęki à maść i lek na to (działanie na skutek) zamiast informacji, że nie warto nosić szpilek, bo to jest szkodliwe dla zdrowia (działanie na przyczynę) lub:
reklama w której jest osoba przeziębiona à lek na objawy à natychmiastowa niemal poprawa i powrót do normalnej aktywności zamiast informacji, że należy organizmowi dać kilka dni odpocząć!

Organizm zaatakowany przez patogen albo w innym stanie osłabienia potrzebuje możliwości regeneracji, a regeneruje się człowiek gdy jest na niskich obrotach, odpoczywa, wiele śpi, dużo pije zdrowych  i wspomagających zdrowienie płynów, porzuca stres i ewentualnie wspiera się lekami/medykamentami, a nie gdy jedzie na samych lekach/medykamentach bez poszanowania istoty rozwiązania problemu.

Warto też wspomnieć o szacunku dla innych i o nierozsiewaniu choroby dookoła.
Od lat drażnił mnie trend przychodzenia do pracy i miejsc publicznych przez przeziębione Osoby. Często było to związane z pokazaniem „jestem taki/taka zapracowany/zapracowana, ze nawet chora jestem w pracy”.
Nie pochwalałam tego, bo to nierozsądne z powodów opisanych wyżej.
I nie w porządku wobec innych Osób.
W chorobie zakaźnej warto się odizolować i nie podawać jej dalej …

Dziw, że Ludzie nie myślą często o tym, że dla własnego dobra też (!) warto odpuścić gonitwę i uzbroić organizm w warunki do zwalczania infekcji… czyli – odpocząć.

I tym bardziej podłe jest wrzucanie przez firmy farmakologiczne reklam, w których zamiast namawiania do odpoczynku, izolacji i regeneracji przy okazji brania ich promowanego leku (to byłoby ok) – pokazane są przypadki cudownego „ozdrowienia” i natychmiastowej gotowości chorego do pełnej aktywności.

Tu faktycznie brakuje etyki!
Jednak brakuje jej też w setkach działań marketingowych z zakresu „medycyny naturalnej”.
Reklamuje się niejeden „uzdrowiciel”.
Atakują reklamy z napisem: „najlepszy uzdrowiciel”!

W medycynie „naturalnej” również gęsto przemycane są suplementy i różne mieszanki ziołowe jako leki „na wszystko”.

Niestety: manipulacja i nieetyczne postawy oraz zwykłe próżniactwo, pycha i buractwo nie znają podziału na część konwencjonalną i naturalną, bo są cechami ludzi…

Podsumowanie

Świat pełen jest substancji które mogą pomagać nam w utrzymaniu zdrowia.
Jest wiele wiedzy, którą warto znać z zakresu dziania naszego organizmu, relacji wewnątrz i na zewnątrz, samokontroli, samoregulacji, energetyki, emocji, uczuć, stanów w jakich bywamy, myśli, nastawienia, przekonań, uważności na organizm i sygnały z niego płynące i właściwego reagowania oraz anatomicznych i fizjologicznych przynajmniej podstaw….

Nie zapominajmy, że jesteśmy bytami energetyczno-materialnymi i nasz organizm stanowi spójnie pracującą całość, zatem by go uzdrawiać działać należy we wszystkich sferach, bo wiele cierpienia i chorób bierze się z ignorancji, niewiedzy i złych nawyków.

Nie zachęcam do wpadania w skrajności na zasadzie: dobrze jest “tylko naturalnie/alternatywnie/niekonwencjonalnie”, albo dobrze jest leczyć się “tylko konwencjonalnie”.

Zachęcam do odejścia od tego.

Zdrowie leży w optymalizacji, harmonii i balansie.
Nie jesteśmy jednakowi i mamy rożne potrzeby.
Bywa, że to co jednej osobie pomaga – innej szkodzi.

Nie warto traktować medycyny dwutorowo i podkreślać podziałów w niej, bo poprzez trwanie w podziale i podkreślanie go – trudno się go pozbywać go burzyć.
Akcja – reakcja.

Warto podział burzyć i traktować przestrzeń „profilaktyka zdrowia i zdrowie” jako całość, a nie jako oddzielne zbiory i metody działania, mające wrogo do siebie nastawionych zwolenników.
To postawa bazująca na iluzji rozdzielności tego, iluzji przeciwności, iluzji postaw które się wykluczają.
 Bardzo szkodzi i zubaża.

W rozumieniu pojęcia „natury” – wszystko jest jej częścią!
Człowiek i to co tworzy (z kosmicznej energii i materii) – również.
Nie wszystko warto produkować i powielać, by nie zaśmiecać Ziemi, ale wszystko jest złożone ze wspólnych, dostępnych/istniejących kosmicznych składowych.


Dzielenie medycyny na wschodnią i zachodnią, tworzenie podziałów i retoryki w ramach której powielane są dwa przeciwstawne poglądy:

  1. Medycyna konwencjonalna jest właściwa, a reszta to szarlataństwo,
  2. Medycyna konwencjonalna to szkodliwa chemia i spisek firm farmakologicznych, a tylko leczenie „naturalne” jest dobre.

sprawia wiele szkód, bo w istocie medycyną jest wszystko co nas leczy, wspiera, dba o nasze zdrowie i nam pomaga, niezależnie od tego czy pochodzi ze wschodu, zachodu, czy wyprodukowała to mrówka, skorpion, grzyb, borówka, czy też człowiek…

Całościowe podejście jest uwalniające, nie ogranicza możliwości i pozwala wybrać z każdego źródła to, co jest przydatne, zmodyfikować to, co modyfikacji wymaga i odrzucić to, co się nie sprawdza.
Ciągła nauka i aktualizacja danych.

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.