Samobójstwa są domeną Osób płci męskiej

Na płeć męską czają się w społeczno-kulturowym przekazie specyficzne pułapki.

“Chłopaki nie płaczą”, “nie mazgaj się”, “mężczyzna powinien zarobić”, “prawdziwy mężczyzna daje radę”, “prawdziwy mężczyzna to i tamto”, “facet powinien mieć kasę”, “facet nie powinien mieć depresji”, “facet musi być zaradny”, “to niemęskie mówić o słabościach….

Stek bzdur wymyślonych przez Ludzi i narzucających im jacy być “powinni” według chorych wyobrażeń, pompowanych medialnie i powtarzanych bezmyślnie przez Ludzi, którzy nie zastanowią się nawet chwilę, czy zdania jakie powtarzają mają sens i jaki mają efekt w społeczeństwie.
Blokowanie emocji, chore oczekiwania, budowanie poczucia wartości na równie słabych, co sztucznie wykreowanych fundamentach.
Dodatkowo “zimny chów”, z mniejszą ilością przytulania niż w przypadku dziewczynek, z odrzuceniem cielesności (a tylko traktowaniem jej jako narzędzie do rozładowań).
Paradoksalnie – chłopcy, którzy potrzebują tak samo przytulania (m.in. oksytocyny), spokoju, miłości, rozmów i którzy z natury mają nieco trudniej niż dziewczynki przełożyć emocje na język mówiony i wyrażać je (połączenia między półkulami) – zamiast być szczególnie tego uczeni i obdarowani troską i czułością – są od tego dodatkowo odwodzeni poprzez kulturowo nabyty “sposób postępowania”….
Bardzo, bardzo błędny i wadliwy!

Bzdury, głupoty, bezmyślność ludzka w skali makro.
I skutki widoczne gołym okiem – jak w treści artykułu.
Akcja-reakcja.

A o Dzieciach? Ech…
Wyścig, przebodźcowanie, zmęczenie, samotność, słabe poczucie wartości, niezrozumienie świata, w którym żyją, strach, lęki, smutek, brak sensu – co mnie niestety też nie dziwi, bo dorośli (generalizując) nie dojrzeli i nie nauczyli się na błędach przodków, a dokładają nowe i ciągle je powielają – przez co świat jest pełen absurdów i wygląda jak widać.
Do tego dochodzi brak uważności dorosłych, którzy pozostają ślepi na masę oczywistych sygnałów – nie tylko u ich dzieci ale w całym swoim życiu…

Wiele Osób nie ma przy sobie mądrego przewodnika (i nie znajduje go na czas w Sobie!), który Im wyjaśni, że:
TO NIEKONIECZNIE Z TOBĄ JEST COŚ NIE TAK, A Z TYM CHORYM UKŁADEM CHORĄ BEZMYŚLNOŚCIĄ, NIEŚWIADOMOŚCIĄ I CHORYMI OCZEKIWANIAMI.

Nie ma też szeroko dostępnej edukacji uczulającej na pułapki, jakie się czają i wpierającej Jednostki.
Budującej w Nich siłę, spokój, radość, odporność, uczącej sposobów radzenia sobie w różnych chwilach/sytuacjach, korzystania z pomocy, omawiających błędy Ludzi (także rodziców/opiekunów) i kształtującej w nich stabilne poczucie wartości, przy jednoczesnej empatii i zrozumieniu otaczającego ich świata z mocnymi i słabymi stronami.

Masz prawo się zgubić, nie radzić sobie, mieć doła, depresję, płakać, upadać, nie ogarniać.

Warto nie budować na tym poczucia wartości, tylko szukać furtek.
Bo one są. I prowadzą do rozwiązań.
Czasem trzeba rozwalić wiele, by poskładać wiele.
Zatrzymać się i zmierzyć. Ze sobą. Z sytuacją.
Rozpoznać, nazwać i przeżyć emocje, uczucia i stany w jakich jesteśmy.
Zaakceptować to, co się w Tobie dzieje ale nie pozwalać temu siebie zabić.
Trzymać kierownicę nawet na wertepach i nawet przy chwilowej jeździe bez trzymanki pilnować, by nie wypaść z zakrętu.

Dotyczy to głownie myśli, bo to te formy energii najbardziej mieszają.
Uwaga. Myśli są czymś, co przychodzi i odchodzi.
Od nas zależy, nad którą myślą się pochylimy, w jaki sposób ją potraktujemy i którą z nich przyjmiemy jako “własną”.
Można pracować nad tym, by pewne myśli przychodziły rzadziej albo wcale, można je traktować jak przepływające statki i nie zatrzymywać, można wyrobić w sobie umiejętność, że się za danymi myślami nie podąża.
Weszłaś – wyjdź.
Widzę Cię, jednak nie zatrzymuję – tam są drzwi…

W chwili mocnego upadku – boli, rzuca, gniecie, niemal zabija, ale warto przetrwać, bo człowiek jest istotą, która może się przeprogramować, zmienić i zmienić otaczającą ją rzeczywistość.

Jedyne czego nie warto robić, to zabierać sobie życia, bo nie uciekniesz przed tym, co chcesz tu zostawić, bo zabierasz to ze sobą. Wchodzisz z balastem w śmieć.
Warto to przerobić i zostawić tu, a umierać na starość – wolnym od tego. 🙂
NAPRAWIĆ SIEBIE!
Zmienić nawyki.

Wiele (przez duże W) można!
BARDZO wiele. 😉

I może to dziwnie zabrzmi, ale Jednostki, które się słabo odnajdują, są często bardzo pięknymi duszami, właśnie z tego powodu.
Często Ich wrażliwość jest taka, że czują, że coś nie gra.

A właśnie to czucie to krok do zmian na lepsze i tego potrzebują Ziemianie – zamiast lunatyzmu….

Tam – na drugą stronę (w śmierć) – i tak się dojdzie.
Nie ma sensu nic przyspieszać.
Warto się odnaleźć (nawet rzucając wiele na moment transformacji) i pokochać Siebie.
Potem można wiele odzyskać.
Z nawiązką. 😉

Trzeba tylko przepracować demony, a to bywa obłędnie trudne, jednak w finale jest równie obłędnie piękne
(albo tylko piękne – już bez obłędu 😉 ) .
Daje moc.

Ziemia i Ludzkość Was potrzebuje żywych!

<3
Do przodu.

Inny artykuł o samobójstwach mężczyzn i źródło zdjęcia: https://noizz.pl/…/raport-who-polscy-mezczyzni-w-cz…/nrdf05r

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *